Gdy przeczytałem ten news, od razu pomyślałem o moim psie.
Od miesięcy chroniłem go przed wszystkim - żaden brudny kij, żadna nerwowa obca osoba, żadna nagła burza.
Kilka minut biegania w deszczu, pozwolenie na obwachanie podejrzanego krzaka, krótkie spotkanie z pewnym siebie psem przy siłowni.
Po trzech tygodniach to ten sam pies, tylko spokojniejszy, bardziej ufny i - paradoksalnie - bezpieczniejszy.Sekwoje bez ognia nie przetrwają stuleci.