Czytam o badaniach, które prześledziły stan setek osób podczas finałowych meczów piłki nożnej.
Poziom stresu i bicie serca osiągały liczby, które potrafią przestraszyć.
I od razu pomyślałem nie o Kane'ie czy Bellinghamie, tylko o swoim psie.Bo kibic przed finałem i pies w noc sylwestrową przeżywają dokładnie ten sam mechanizm.
Serce wali, oddech przyspiesza, ciało jest gotowe do walki lub ucieczki, choć realnie nie grozi mu nic.Różnica jest jednaKibic wie, że to tylko mecz.