Rejestr psów wreszcie ustawą - i to jeden mikroczip może zdecydować, czy odzyskasz zgubionego pupila
Prezydent podpisał ustawę o KROPiK. Wyjaśniam, co to zmienia dla właścicieli psów i dlaczego sam mikroczip bez wpisu do bazy niewiele daje.
Krótko i konkretnie: podpisana właśnie ustawa o KROPiK tworzy jednolity, ogólnokrajowy rejestr zwierząt. To oznacza jedną bazę, w której dane psa i właściciela będą powiązane z mikroczipem. W praktyce większa szansa, że zgubiony pupil wróci do domu, a nie trafi do schroniska jako „niczyj”.
Przyznam, że długo byłem sceptyczny wobec kolejnych rejestrów. Mam psa zaczipowanego od szczeniaka i myślałem, że to załatwia sprawę. Dopiero gdy raz wyrwała mi się smycz, zrozumiałem, gdzie tkwi problem.
Chip to nie wszystko
Sam mikroczip to tylko numer. Jeśli ten numer nie jest przypisany do aktualnych danych w bazie, którą ktoś sprawdzi, jest bezużyteczny. Do tej pory mieliśmy kilka niepołączonych baz i osoba znajdująca psa nie zawsze wiedziała, gdzie szukać.
Wystarczy przypadkowe wyrwanie smyczy, otwarte drzwi albo huk petardy – i pies znika. Wtedy liczy się, czy weterynarz lub schronisko po zeskanowaniu czipa trafią na wpis, który do czegoś prowadzi.
Dlatego niezależnie od ustawy warto już dziś sprawdzić u swojego weterynarza, czy dane psa są aktualne i widoczne. Przeprowadzka czy zmiana telefonu potrafią zerwać ten łańcuch.
Cieszę się, że wreszcie będzie jedno miejsce zamiast rozproszonych baz. Bo najgorsze w zgubieniu psa nie jest samo poszukiwanie – tylko poczucie, że system, który miał pomóc, milczy.


