Napoleon przegrał przez wulkan, a mój pies i tak wiedział o tym pierwszy - dlaczego zwierzęta czują katastrofy przed nami
Erupcja wulkanu w Azji miała pomóc pogrążyć Napoleona pod Waterloo. Mnie ta historia przypomniała, że mój pies wyczuwa zmiany pogody, zanim ja spojrzę w niebo – i że to nie magia, tylko biologia.
Historycy przypominają, że klęska Napoleona pod Waterloo miała związek z erupcją wulkanu Tambora, który rok wcześniej wybuchł w dzisiejszej Indonezji. Popiół zaburzył pogodę na całej półkuli, a błotniste pole bitwy opóźniło ruchy francuskiej artylerii. Natura po cichu wpłynęła na losy imperium.
Mnie ta opowieść zainteresowała z zupełnie innej strony. Bo gdyby Napoleon miał przy sobie psa, prawdopodobnie zwierzę wyczułoby zmianę pogody wcześniej niż którykolwiek z jego generałów.
Mój pies czuje burzę, zanim ja zauważę chmurę
Znam to z własnego podwórka. Na kilka godzin przed załamaniem pogody mój pies robi się niespokojny, chodzi za mną z pokoju do pokoju, chowa się pod biurko. Niebo jest jeszcze czyste, a on już wie.
To nie przeczucie ani szósty zmysł. Psy wychwytują spadek ciśnienia atmosferycznego, zmiany wilgotności i dźwięki o niskiej częstotliwości, których my zwyczajnie nie słyszymy. Grzmot niesie się na wiele kilometrów w zakresie, który dla psiego ucha jest doskonale słyszalny, zanim my usłyszymy pierwszy huk.
Dochodzi do tego węch. Wyładowania elektryczne w atmosferze zmieniają zapach powietrza, a pies potrafi ten sygnał odczytać na długo przed nami. Dla niego zbliżająca się burza to nie zaskoczenie, tylko powolne narastanie znajomych sygnałów.
Dlatego natura zawsze była o krok przed człowiekiem
Historia Tambory pokazuje coś, o czym łatwo zapominamy: jesteśmy zależni od przyrody bardziej, niż lubimy przyznawać. Cesarze przegrywali bitwy przez błoto, a my do dziś planujemy dzień według aplikacji pogodowej, która i tak bywa mniej trafna niż zachowanie psa w przedpokoju.
Uważam, że warto traktować niepokój zwierzęcia jako informację, a nie fanaberię. Jeśli pies panicznie boi się burz, drży, ślini się i chowa, to nie kaprys – to realny stres, z którym można pracować.
W skrajnych przypadkach lęk burzowy potrafi tak zdominować życie zwierzęcia, że potrzebna jest pomoc. Jeśli reakcje psa są gwałtowne albo nasilają się z każdym sezonem, umów wizytę u weterynarza lub behawiorysty, zamiast liczyć, że samo minie.
Napoleon nie miał aplikacji ani psa, który ostrzegłby go przed błotem. My mamy jedno i drugie – i coraz częściej myślę, że to zwierzę u nogi jest dokładniejsze. Wystarczy nauczyć się je czytać, zamiast uspokajać, że przecież niebo jest czyste.


