Lot na wschód męczy mnie bardziej niż na zachód - i tak samo działa to na mojego psa przy zmianie czasu
Naukowcy potwierdzają, że kierunek podróży ma znaczenie dla jet lagu. A ja zauważyłem, że mój pies przeżywa własną wersję tego samego – tylko nikt mu nie mówi, że winna jest zmiana stref czasowych.
Jeśli zabierasz psa w daleką podróż przez kilka stref czasowych, licz się z tym, że przez kilka dni będzie rozkojarzony, głodny o dziwnych porach i śpiący w środku dnia. To normalne – jego zegar biologiczny potrzebuje czasu, by się przestawić, tak jak nasz. Przy wyraźnych objawach albo dłuższej podróży warto wcześniej skonsultować się z weterynarzem.
Naukowcy przypomnieli właśnie, że jet lag u ludzi zależy nie tylko od liczby przekroczonych stref, ale i od kierunku lotu. Podróż na wschód męczy nas bardziej niż na zachód, bo trudniej jest „skrócić” dobę, niż ją wydłużyć. Przeczytałem to i od razu pomyślałem o psach.
Pies też ma swój wewnętrzny zegar
Zwierzęta również funkcjonują w rytmie okołodobowym. Mój pies wie, kiedy jest pora spaceru, kiedy karmienia, kiedy powrotu domowników – i robi to bez zegarka. Nie steruje nim godzina na ścianie, tylko światło, posiłki i rutyna.
Kiedy raz przestawiliśmy zegary o godzinę, przez kilka dni prosił o jedzenie „za wcześnie” i budził mnie o świcie, jakby coś było nie tak. Nikt mu przecież nie wytłumaczył, że to zmiana czasu. Dla niego świat po prostu przesunął się o kawałek.
Dlaczego to mnie zaskoczyło
Zawsze myślałem, że jet lag to problem czysto ludzki – efekt luksusu latania przez pół globu. Tymczasem to samo zjawisko, w mniejszej skali, rozgrywa się w moim salonie przy każdej zmianie czasu na letni i zimowy.
Różnica jest taka, że ja mogę sobie zaplanować drzemkę i napić się kawy, a pies musi po prostu przeczekać, aż jego organizm nadgoni rzeczywistość. Dlatego przy każdym przesunięciu godzin staram się rozłożyć zmianę na kilka dni – przesuwam karmienie i spacery po trochu, zamiast robić to skokowo.
Jeśli kiedyś wybiorę się z psem w naprawdę daleką podróż, będę pamiętał o jednym: dla niego kierunek też może mieć znaczenie. Zegar biologiczny nie rozumie map ani stref czasowych – rozumie tylko światło, ruch i pełną miskę o właściwej porze.
Najbardziej rozbraja mnie to, że pies przechodzi przez swój mały jet lag w milczeniu, bez skargi i bez aplikacji do liczenia snu. Może właśnie dlatego warto potraktować jego rozkojarzenie poważnie, zamiast machać ręką, że „znów coś mu się pomieszało”.


